Szukaj:


HI-FI HI-FI
Strona główna Prenumerata E-Prenumerata Archiwalia Kontakt O nas







REKLAMA

Millenium

Millenium

Millenium

Millenium



Legendy HI-FI

Nie tylko HI-FI

Legendy Hi-Fi

JADIS JA200 MONOFONICZNE KOŃCÓWKI MOCY
Aktulizacja: 2008-07-08

Te magiczne lampowe monobloki gorąco zapraszają do słuchania muzyki

PRODUKT Jadis JA200
RODZAJ Monofoniczne końcówki mocy
CENA 83.800 zł za parę
KONTAKT http://www.audio.grobel.com.pl

Sporo urządzeń hi-fi robi na ludziach ogromne wrażenie. Z reguły wystarcza sam rozmiar oraz wygląd. Podobnie jest w tym wypadku. Jeśli widok tych olbrzymich, mieszczących się w czterech chassis, monofonicznych końcówek mocy nie wprowadzi kogoś w stan oszołomienia, to prawdopodobnie tylko dlatego, że jego uwagę odwróciło coś bardziej interesującego - na przykład nasze Słońce przekształcające się w supernową.
Istnieje zaledwie kilka takich urządzeń, których nazwa potrafi przerwać wszelkie rozmowy. Wystarczy wspomnieć słówko "Jadis" lub "JA200" w gronie maniaków hi-endu, a zapadnie pełna nabożnego podziwu cisza. Jadis to, rzecz jasna, kultowy francuski producent niezwykle muzykalnych wzmacniaczy lampowych, a JA200 jest jego oryginalną, popisową konstrukcją. Niektórzy twierdzą także, że jest to najbardziej charyzmatyczna, zadziorna - przynajmniej taka była na początku produkcji, czyli jakieś 25 lat temu - i magicznie brzmiąca końcówka mocy w historii hi-fi. Niewiele komponentów jest też w stanie sprawić tyle kłopotów swoim właścicielom, zanim odwdzięczą im się tym, co mają najlepszego. JA200 jest wrażliwy na temperaturę otoczenia, choć w obecnej postaci i tak nie daje wiele powodów do narzekań (wysokie napięcie polaryzacji siatek wczesnych wersji oznaczało, że lampy 6550 nagrzewały się tak bardzo, iż często przepalały się podczas przełączania z trybu czuwania w tryb działania). Idealna dla Jadisa temperatura zawiera się pomiędzy 20 a 23 stopniami Celsjusza, ale biorąc pod uwagę ilość ciepła, jaką wydziela samo urządzenie, jej utrzymanie nie będzie łatwe. Ponadto JA200 potrzebuje około trzech godzin od włączenia, by się w pełni ustabilizować. Gotowi na tak długie czekanie? I słusznie. Dodajmy, że mamy tu do czynienia z czymś w rodzaju lampowego odpowiednika Bugatti Veyron - moc nominalna każdego monobloku to 160W (taki wynik robi wrażenie już w przypadku tranzystorowej końcówki mocy). Pamiętajmy także, że jest to 160W w czystej klasie A. Aby uwierzyć w ilość ciepła generowanego przez te giganty, trzeba je poczuć samemu. Spektakularne jest także zużycie energii każdego ze wzmacniaczy - 480W.
Staroświecka konstrukcja z otwartym chassis jest niemalże perfekcyjnym połączeniem brutalności i piękna - masywnych bloków transformatorów, przypominających fabryczne kominy rzędów kondensatorów oraz szeregów lekko żarzących się lamp. W każdej końcówce mocy pracuje trioda 12AU7, para 12AX7 oraz dziesięć lamp mocy 6550A. Te ostatnie, dzięki automatycznej regulacji biasu, można zastąpić modelami KT88 (84.500 zł za parę) lub KT90 (87.900 zł za parę). Jak widać na zdjęciu, my zdecydowaliśmy się pozostać przy 6550A.
Trudno to uznać za wyjątkową okazję, ale istnieje sporo hi-endowych zabawek, za które trzeba zapłacić znacznie więcej. Wydaje się też, że zachowanie umiaru przy doborze pozostałych elementów toru odsłuchowego raczej mija się z celem. Dlatego postanowiliśmy nie oszczędzać. Nasz system składał się z odtwarzacza CD/SACD Krell Evolution 505, przedwzmacniacza Audio Research Reference 3 oraz kolumn System 8 Wilson Audio, znanych jako Referencyjny Standardowy Trójdrożny Modularny Systemem Głośnikowy Watt 8/Puppy 8.
W hi-fi chodzi o stworzenie iluzji, ale nawet w przypadku najlepszych systemów zazwyczaj towarzyszy nam wrażenie, że słuchamy tylko rekonstrukcji. Jednak w tym wypadku sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Jadis JA200 jest tak przekonujący, że aż straszny. Po prostu nie brzmi jak elektronika - brzmi jak sama muzyka. Próba opisania go za pomocą klasycznego audiofilskiego słownika wydaje się niestosowna i w jakiś sposób obraźliwa. Tak, wzmacniacz ten charakteryzuje się krystaliczną wręcz czystością, wspaniałą rozdzielczością, doskonałym rozciągnięciem góry oraz basu i niezwykle namacalną średnicą. Ale dostajemy coś jeszcze - wrażenie absolutnej rzetelności oraz autorytarności, które - tak jak w przypadku przebywania w obecności żywych, oddychających muzyków - jest niezwykle potężne. Potężniejsze niż jakakolwiek ilość watów. Jadis ma ten niemożliwy do pomylenia z czymkolwiek posmak autentyczności; ciężar oraz moc, które systemom hi-fi udaje się uchwycić niezwykle rzadko. Ich obecność powoduje, że odbiór muzyki staje się niezwykle ekscytujący. Pełne uderzenie orkiestrowej sekcji kontrabasów powinno zapierać dech w piersiach, a instrumenty dęte powinny nie tylko brzmieć jaskrawo i metalicznie, ale też tworzyć świat pełen harmonicznych oraz dynamicznych kontrastów - JA200 przekazuje to bez najmniejszego problemu, a przy okazji otwiera przed słuchaczem nowe wymiary muzycznej ekspresji.
A wszystko to osiąga z niezwykłą wręcz pewnością siebie. JA200 zdaje się mieć cechy światowej klasy atlety: szybkie tętno, olbrzymią pojemność płuc, ergonomię ruchów, fenomenalny zapas energii oraz świadomość zawsze dostępnej rezerwy. W przypadku wzmacniaczy Jadisa muzyczne przesłanie dociera do nas z pełną mocą oraz gracją, którą mogą się pochwalić tylko nieliczne spośród współczesnych urządzeń hi-fi. Dźwięk jest szczegółowy i wnikliwy, ale wciąż naturalny i muzykalny. Jest też dźwięczny i precyzyjnie tworzy obraz ogromnej sceny, w obrębie której można nieomal wyczuć subtelne zmiany w ciśnieniu powietrza. Oczywiście, taki wzmacniacz potrafi grać bardzo głośno bez śladu wysiłku, ale to sposób, w jaki kreuje obecność prawdziwych muzyków, sprawia, że jest naprawdę niezwykły. JA200 pozwala muzyce płynąć w naturalny, niewymuszony sposób, który można określić tylko jednym słowem: magiczny.
Weźmy koncertowy zestaw Stinga "All This Time". Ze wzmacniaczami Jadisa nagranie to brzmi bardziej "live" niż na innych systemach. Akompaniament bogatego kontrabasu oraz subtelnego pianina towarzyszący chrypliwemu wokalowi Stinga w "Moon Over Bourbon Street" jest prawie że hipnotyzujący. A więc oto ona, końcówka mocy, która jest w stanie wyczarować przed nami prawdziwą magię, rodzaj wspaniałego, naturalnego brzmienia, które sprawia, że uświadamiamy sobie, dlaczego tak bardzo kochamy muzykę. I dlaczego, niestety, pościg za pełnią szczęścia może czasami kosztować małą fortunę.

Artykuł pochodzi z numeru 11/2007 miesięcznika "Hi-Fi Choice & Home Cinema"

Dodał: Marcin Jaśkaczek

Ostatnie legendy:

Przeczytaj wszystkie >>



Idz do gory strony
Mapa serwisu | Reklama Copyright © 2006-2013 Wydawnictwo Computer Graphics Studio.



Computer Arts