![]()
|
|
|
||||
|
Artykuły NAIM NAIT 5i WZMACNIACZ ZINTEGROWANY Dodany 2009-02-02Oryginalny Naim NAIT 5i zdobył reputację wiodącego w swojej klasie, 50-watowego wzmacniacza zintegrowanego ![]() Subtelna różnica w nazwie, ale duży krok naprzód. PRODUKT Naim NAIT 5i RODZAJ Wzmacniacz zintegrowany CENA ok. 3.850 zł NAJWAŻNIEJSZE CECHY Wymiary (SxWxG): 43,2x7x30,1cm, Waga: 6,4kg, Wejścia: 4 liniowe (dwa DIN oraz dwa RCA) oraz jedno automatycznie przełączane, Możliwość podłączenia iPoda, Wyjścia: Para wyjść głośnikowych (gniazda 4mm), jedno wyjście magnetofonowe (liniowe złącza RCA), Moc wyjściowa: 50W (przy 8Ω). KONTAKT http://www.decibel.com.pl Oryginalny Naim NAIT 5i zdobył reputację wiodącego w swojej klasie, 50-watowego wzmacniacza zintegrowanego, zapewniającego doskonały dźwięk. Wyróżniał się także tym, że oferował poziom komunikatywności będący poza zasięgiem większości budżetowych wzmacniaczy. Oczywiście, miał on swoje wady. Jeśli podkręciliśmy poziom głośności (przy wymagających głośnikach) podczas odtwarzania bardziej ambitnej muzyki, czasami odsłuch stawał się niezbyt komfortowy. W skrócie – jeśli ktoś preferował gładką prezentację dowolnego materiału muzycznego, NAIT ze swoją szczerą aż do bólu prezentacją nie był raczej najlepszym wyborem. I oto prezentujemy najnowsze, w dużym stopniu udoskonalone wcielenie NAIT-a 5i: NAIT 5i, z “i” pisanym kursywą, w przeciwieństwie do oznaczenia z wersji oryginalnej (zdecydowanie jedna z najmniej rzucających się w oczy zmian w nazewnictwie). Jeśli chodzi o wygląd zewnętrzny, to jedyną zmianą w stosunku do poprzednika jest obecność małego wejścia z automatycznym przełączaniem na przednim panelu, do którego możemy podłączyć iPoda lub odtwarzacz MP3. Jak można się było spodziewać, zmiany, które mają największy wpływ na nowego NAIT-a, są w większości niewidoczne. Nic więc dziwnego, że ktoś mógłby kupić NAIT-a 5i i nie zauważyć niczego, co odróżniałoby go od poprzedniej wersji. Przynajmniej do momentu, w którym nie włączyłby go po raz pierwszy. ![]() Lepsza jakość tego modelu jest efektem ewolucji oryginału – to typowe dla filozofii Naima. W tym wypadku rezultat końcowy jest zdecydowanie lepszy, niż można by się tego spodziewać, patrząc na poszczególne elementy całego urządzenia. Na przykład nowy 5i wyposażono w radiator wykonany z ceramicznego materiału, który odznacza się większą efektywnością oraz mniejszym sprzężeniem pojemnościowym pomiędzy tranzystorami a chassis. Zmodyfikowane okablowanie wewnętrzne poprawia izolację płytek drukowanych, a ogólne sprzężenie zwrotne zostało zredukowane do postaci przejściowych zniekształceń intermodulacyjnych (co poprawia stabilność przy dużych obciążeniach). Dodajmy jeszcze, że pasywny stopień przedwzmacniacza korzysta teraz z poprawionego filtrowania RF. Jednym z ciekawszych elementów w konstrukcji NAIT-a 5i (a także innych urządzeń Naima) jest sposób, w jaki radzi on sobie z problemem rezonansu oraz wibracji. Luźne mocowanie gniazda zasilania oraz złączy audio nie jest efektem jakiegoś niedopatrzenia – dzięki takiemu rozwiązaniu możemy mieć pewność, że żadne niepożądane wibracje nie zostaną przekazane poprzez okablowanie systemu do płytek drukowanych wzmacniacza. Same płytki też zostały odizolowane, aby zminimalizować niepożądane efekty ewentualnych wibracji, które znalazłaby drogę do środka mocnej, aluminiowej obudowy 5i. Cóż więcej można powiedzieć o wzmacniaczu NAIT 5i? Wyposażono go w cztery wejścia liniowe typu RCA, a wejścia CD i tunera zduplikowano w postaci gniazd DIN. Pozostałe złącza to pętla magnetofonowa oraz AV, które można skonfigurować jako wejście wzmocnienia jednostkowego, jeśli użytkownik chciałby zintegrować 5i ze swoim zestawem kina domowego. Ostatnie wejście znajduje się na przednim panelu – jest to 3,5mm stereofoniczne złącze typu jack. Jeśli podłączymy do niego iPoda, to wzmacniacz automatycznie przełączy się na jego obsługę, a po odłączeniu powróci do poprzedniego ustawienia. Pilot zdalnego sterowania NARCOM 4 jest kompatybilny także z odtwarzaczem CD 5i. W istocie jest to niezwykle skuteczne połączenie (z natury) zalecane przez samego producenta. Naim zaprezentował to połączenie jeszcze podczas oryginalnego debiutu NAIT-a 5i w listopadzie 2007 roku razem z parą firmowych kolumn n-SAT. ![]() JAKOŚĆ DŹWIĘKU Niestety, nie mieliśmy do dyspozycji kolumn n-SAT. Skorzystaliśmy więc z zestawów Shahinian Compass, które akurat stały w naszym pomieszczeniu odsłuchowym. Chociaż nie są one idealnym partnerem dla niedrogiego wzmacniacza zintegrowanego, to warto podkreślić, że są to bardzo nietypowe i wyrafinowane konstrukcje kosztujące ponad 12.000 zł za parę. Ku naszemu miłemu zaskoczeniu okazało się, że w połączeniu z ujawniającymi najdrobniejsze niedoskonałości Compassami NAIT 5i spisuje się wyjątkowo dobrze. Jednak większą część naszych testów przeprowadziliśmy z bardziej odpowiednimi dla wzmacniacza (cenowo) kolumnami Neat Motive 1. W zasadzie analiza utworów odtwarzanych za pośrednictwem NAIT-a 5i oraz kolumn Neat Motive 1 nie ma większego sensu – wzmacniacz nie wydaje się robić nic poza samym wzmacnianiem dźwięku. Udaje mu się usunąć na dalszy plan, więc daje przemówić samej muzyce, bez żadnych prób manipulowania lub jej modyfikowania. Połączenie NAIT-a 5i oraz kolumn Neata okazało się niezwykle zrównoważone i bardzo sugestywne, zwłaszcza w przypadku albumu “Duke Elegant” Doctora Johna. Bas Davida Bararda wypadł niemal idealnie. Był zdecydowany i melodyjny, miał wyraźnie zarysowany atak, ale nigdy nie dominował nad pozostałymi instrumentami, chociaż, parafrazując samego Doctora, dodawał sporą ilość “czystej fonk-i-fikacji”. Podczas odtwarzania tej kolekcji kompozycji Duke’a Ellingtona Naimowi udało się przedstawić muzyczny geniusz jej autora i czystą empatię, z jaką Doctor John rozpisał jego kompozycje na swój o wiele mniejszy zespół, bardziej nowoczesne instrumentarium oraz indywidualny styl – wszystko było podane w bardzo przejrzysty i klarowny sposób. Słuchaliśmy tego albumu na wielu systemach, ale niewiele z nich (nawet te najdroższe) potrafiło pokazać to tak doskonale. Wydaje się, że coś w samej konstrukcji tego wzmacniacza pozwala mu na bycie tak analitycznym bez nadmiernej szczegółowości oraz transparentności właściwej dla bardziej wyrafinowanych, ale ostatecznie mniej komunikatywnych urządzeń. ![]() Chcąc sprawdzić możliwości dynamiczne NAIT-a, zdecydowaliśmy się posłuchać multiinstrumentalisty i posiadającego klasyczne wykształcenie muzyczne byłego członka zespołu Velvet Underground Johna Cale’a i jego albumu “Fragments of a Rainy Season”. W wielu utworach, a w szczególności w “Fear [Is a Man’s Best Friend]”, fortepian oraz głos Cale’a osiągały obydwa krańce zakresu dynamicznego, co dawało znakomity efekt. Kiedy Cale wziął do rąk swoją gitarę akustyczną, ponownie przekonaliśmy się, jak szybki jest wzmacniacz Naima. Definicja poszczególnych dźwięków była znakomita, a jednocześnie nie przesłaniały one całości. Kiedy, na przykład, Cale łapie akord jazzowy, możemy wyraźnie (choć krótko) usłyszeć wszystkie składające się nań dźwięki. Kiedy zaś gra akordy z wolnymi strunami, wyraźnie słychać zmianę barwy i brzmienia poszczególnych tonów. NAIT 5i radzi sobie równie treściwie z bardziej złożonym, orkiestrowym materiałem, doskonale ukazując zarówno jego “mechaniczną” strukturę, jak i muzyczny urok. Najlepiej było to widać w przypadku drugiej części “Bachianas Brasileiras No 1” Villa Lobos w wykonaniu English Chamber Orchestra pod batutą Rostropowicza. Oprócz udanego uchwycenia i odtworzenia zarejestrowanej akustyki, tła oraz wystawnego brzmienia instrumentów smyczkowych dało się zauważyć majestat całej kompozycji i jej wykonania. Jest to dowód na to, że po 25 latach specyficzny NAIT wreszcie ostatecznie dojrzał i stał się prawdziwie uniwersalną propozycją. OCENA HI-FI CHOICE 4/5 Artykuł pochodzi z numeru 3/2008 miesięcznika "Hi-Fi Choice & Home Cinema" Ostatnie artykuły: |
||||
|
||||