
Przed 23 laty mogliśmy po raz pierwszy nacieszyć swoje muzyczne podniebienia doskonałym poczęstunkiem, jaki zaserwował nam brytyjski Roksan. Choć menu oferowane przez tę firmę jest dzisiaj znacznie bogatsze, postanowiliśmy poprzestać na daniu, które z pewnością zachwyci wybrednych melomanów i pobudzi wszystkich niedowiarków przekonanych o tym, że w dziedzinie hi-fi nie odkryją już niczego nowego.
Xerxes - bo o nim mowa - wprowadził sporo zamętu, ponieważ pojawił się wówczas, gdy wielu znawców za szczyt myśli technicznej w zakresie odtwarzania płyt winylowych uważało legendarnego Linna LP12. Nie ulega wątpliwości, że produkt ten był równie znaczący jak moment, w którym się pojawił. W czasach gdy popularność płyt CD gwałtownie rosła, a niektórzy głosili koniec ery analogowej, LP12 wzmocnił pozycję klasycznych gramofonów, oferując ciepłe, melodyjne i elastyczne brzmienie, o jakim producenci rosnącego w siłę sprzętu cyfrowego mogli tylko pomarzyć. Xerxes różnił się od ciepłego Linna precyzją, żywością i czystością brzmienia, jaką zapowiadał (choć na tym etapie rozwoju jeszcze nie oferował) format CD, zachowując przy tym tę niemal magiczną muzykalność, która zachwycała w LP12, tyle że w bardziej uporządkowanej, ujarzmionej postaci.
Odpowiedzialna za całe to zamieszanie była grupka przyjaciół, których połączyła miłość do sprzętu audio. Pod wodzą młodego inżyniera Touraja Moghaddama na wystawie hi-fi zorganizowanej nieopodal lotniska Heathrow w 1985 r. ludzie ci odważyli się zmierzyć z gigantem i zadali mu potężny cios. Efekty tej potyczki cieszą nasze uszy po dziś dzień. Xerxes rozpoczął epokę bardziej precyzyjnego brzmienia gramofonów, bliskiego jakości taśmy studyjnej, i nie tylko wyrwał firmę Linn z przyjemnego rozkoszowania się własną sławą, ale też ustalił standardy dla kolejnych generacji "analogów". Nic więc dziwnego, że walka między Xerxesem a LP12 trwa po dziś dzień - oczywiście, oba modele od połowy lat 80. XX w. znacznie zmodyfikowano.
Jesteśmy święcie przekonani, że w pierwszym systemie marzeń skomponowanym w całości z elementów Roksana nie mogło zabraknąć najnowszej wersji tego gramofonu, oznaczonej liczbą 20, która symbolizuje 20 lat przeobrażeń i doskonalenia tej wyjątkowej maszyny.
XERXES I DARIUS
Zestaw złożony w 100% z komponentów Roksana mógł powstać dopiero w roku 1990, kiedy obok kolejnego słynnego produktu tej firmy, kolumn Darius z 1986 roku, pojawił się pierwszy wzmacniacz Rok S1, a krótko po nim odtwarzacz CD Rok DP1. Już taki system byłby nie lada gratką. Jednak dopiero w 1998 roku cała elektronika Roksana wyglądająca tak jak dzisiaj - z wąskimi, industrialnymi obudowami zaopatrzonymi w charakterystyczne wklęsło-wypukłe pokrętła - została przedstawiona konsumentom pod nazwą Caspian. Od tamtej pory dokonano kosmetycznych zmian zewnętrznych i dość daleko idących modyfikacji konstrukcyjnych, których zwieńczenie stanowi linia Caspian M: wyjątkowa wierność brzmienia MINUS zawrotna cena. Są nawet kolumny Caspian FR-5. Te smukłe podłogówki, eleganckie i, zgodnie z konwencją całej serii, praktyczne, wykończone przyjemną dla oka lakierowaną okleiną z klonu ptasie oczko, stanowią ostatni element opisywanego tu systemu, składającego się z dwóch źródeł oraz kombinacji przedwzmacniacza i końcówki mocy.
Ale zacznijmy od Xerxesa - swoją drogą, to skandal, że w naszych systemach marzeń tak rzadko pojawiają się gramofony! Xerxes 20 jest wyposażony w ramię Artemiz 2 z inteligentną przeciwwagą oraz wkładkę MC Shiraz. W skład zestawu wchodzi także przedwzmacniacz gramofonowy DXP SE Reference z kontrolerem prędkości obrotów Reference Speed Control. Wydaje się, że to niezbyt wiele za 6.700 funtów, ale podejrzewamy, że efekt brzmieniowy zwróci z nawiązką poniesiony wydatek.
Pomijając kilka zmian stylistycznych i funkcjonalnych, Xerxes AD 2007 wygląda bardzo podobnie do swojego poprzednika sprzed 22 lat: jest schludny, masywny i zwodniczo prosty. Podstawy konstrukcyjne nie uległy zmianie. Mamy tu więc samocentrujące, ultraprecyzyjne łożysko i silnik, który obraca talerz wystarczająco swobodnie, by wyeliminować skutki zmian prędkości obrotowej i nie dopuścić do ich przenoszenia za pośrednictwem paska napędowego. Ponieważ za centrowanie płyty odpowiada zdejmowany docisk, a nie, jak w wielu tego typu konstrukcjach, nieruchomy szpindel, talerz ma kontakt z płytą wyłącznie poprzez filcową matę.
GRAMOFON X-LECIA
Przygotowany z okazji 10-lecia powstania Xerxesa model oznaczony symbolem X przyniósł wiele zmian, z których najważniejszą jest - jak podaje Roksan - "system trzech plint i potrójnej izolacji" opracowany jako alternatywa dla popularnie stosowanego zawieszenia sprężynowego. Górny cokół zapobiega przedostawaniu się wibracji do układu powierzchnia płyty/wkładka. Dolna plinta umieszczona pod konstrukcją łożyskowania talerza i ramię odsprzęgają igłę przesuwającą się wzdłuż rowka od wpływu zakłóceń zewnętrznych. Odejmowalny armboard obrobiony z kawałka żywicy acetalowej zapewnia dodatkową separację i lepszą współpracę między ramieniem a dolnym cokołem. Efektem takiej budowy jest doskonała jakość brzmienia, łatwa konfiguracja i mało absorbująca konserwacja układu.
Ramię Artemiz 2 i wkładka z ruchomą cewką Shiraz towarzyszą Roksanowi od samego początku i rozwijają się razem z firmą. Aluminiową rurkę i głowicę ramienia wykonano z jednego odlewu i poddano 16-stopniowej obróbce w celu uzyskania odpowiedniego kształtu i sztywności. System inteligentnej przeciwwagi (Intelligent Counterweight System) dynamicznie optymalizuje siłę nacisku igły, a jeden punkt mocowania ogranicza przenoszenie niepożądanych szumów mechanicznych do wkładki. Z kolei nisko położony środek ciężkości zapewnia stabilność całego układu. Wkładka Shiraz jest wzorowana na modelu EMT, ale wykorzystuje unikalne 3-punktowe mocowanie systemu generującego napięcie. Producent podkreśla, by koniecznie stosować szwajcarskie igły Gyger II, które uważa za najlepsze na świecie igły z odkrytym diamentem.
MISSION IMPOSSIBLE
W takim towarzystwie kosztujący 1.100 funtów odtwarzacz CD Caspian (jako alternatywne źródło dźwięku) niemalże odpada w przedbiegach, choć wyposażono go w przetwornik cyfrowo-analogowy PCM1730E 24-bit/192kHz zamontowany na nowej dwustronnej miedzianej płytce, współpracującej z sześcioma oddzielnymi stabilizatorami napięcia. Wysokiej klasy komponenty zasilające obwody analogowe oraz cyfrowe obniżają poziom zniekształceń oraz szumów i zwiększają zakres dynamiczny. Szyny, po których przesuwa się głowica laserowa, dokładnie odseparowano od obudowy, co zdaniem producenta zapewnia lepszą odporność układu na wstrząsy i zwiększa precyzję.
Przedwzmacniacz Caspian (1.250 funtów) to konstrukcja dual mono, w pełni symetryczna, wyposażona w cztery regulowane szyny zasilania dla lewego i prawego kanału, dwie regulowane szyny dla bufora oraz dwie regulowane szyny dla opcjonalnego wewnętrznego wzmacniacza gramofonowego. Obwody sterujące i logiczne posiadają osobne zasilacze, co zapobiega powstawaniu niepożądanych interferencji z sekcją audio. Preamp zaopatrzono w pięć wejść liniowych i pętlę magnetofonową oraz trzy pary wyjść niesymetrycznych, umożliwiających połączenie ze wzmacniaczem mocy - w tym wypadku stereofoniczną końcówką Caspian (750 funtów) o mocy 85W na kanał, która, podobnie jak odtwarzacz CD i przedwzmacniacz, charakteryzuje się soczystym i masywnym brzmieniem, choć jej zgrabna sylwetka wcale na to nie wskazuje.
Delikatny wygląd i ładne wykończenie wyróżniają także kolumny FR-5 (2.000 funtów), którym daleko jednak do modelu Darius z głośnikiem wysokotonowym na sprężynowym zawieszeniu. Dwuipółdrożne FR-5 posiadają dwie nisko-średniotonowe jednostki ze 130mm celulozowymi membranami oraz 25mm tweetery z tekstylną kopułką. Obudowy z 25mm płyt MDF z wewnętrznymi wzmocnieniami zaopatrzono w umieszczone z tyłu porty bas-refleksu.
KOCHAMY HI-FI
Nadeszła chwila prawdy. Niektóre systemy hi-fi po prostu się kocha. Za to, że robią wrażenie na znajomych, że denerwują sąsiadów i sprawiają, że nasze płyty brzmią lepiej niż kiedykolwiek. Kocha się je, bo zmuszają do ciągłego wstawania z fotela i wyszukiwania na półce kolejnego krążka, bo dają nadzieję na ponowne przeżycie czegoś fascynującego i ulotnego.
To nie jest jeden z takich systemów. Wystarczy wziąć do ręki dowolny album (pod warunkiem, że jest to muzyka, którą lubimy), a gwarantujemy, że od momentu, gdy igła zagłębi się w rowku (albo promień lasera rzuci światło na srebrzysty dysk) aż do końca będziemy siedzieć w fotelu z zapartym tchem, słuchając muzyki - nie sprzętu. To sprawa absolutnie podstawowa: jedynym celem istnienia systemów audio jest odtwarzanie muzyki. I tak właśnie będziemy myśleć, siedząc naprzeciw systemu Roksana. Niestety, jak wszyscy wiemy, zbyt często nasza uwaga skupia się na poszczególnych urządzeniach, jakiś szczegół przykuwa nasze myśli i często nie potrafimy myśleć o niczym innym. Może to być ekscytujące: ostry jak brzytwa werbel, dający mocno po uszach hi-hat, poruszający żołądkiem bas itp., ale chyba nie tylko o to chodzi. Niektórzy audiofile oczekują po sprzęcie nieustannego nakręcania ich zachwytu ? jeżeli ktoś należy do tej grupy, Roksan raczej nie przypadnie mu do gustu.
Jeśli jednak szukamy systemu, z którym chcemy spędzić życie (może nawet całe), radzimy dobrze mu się przyjrzeć. Wprawdzie na początku użytkownicy zwrócą uwagę na możliwości samego sprzętu, ale z czasem docenią to, z jaką łatwością Roksan pozwala skoncentrować się na muzyce i słuchać jej godzinami bez najmniejszych oznak zmęczenia. Oczywiście, możemy się zastanawiać, skąd się to bierze: z jedwabistego, a zarazem niezwykle bogatego w szczegóły brzmienia wysokich tonów; z idealnych proporcji pomiędzy rozwibrowanym a dokładnie zdefiniowanym dźwiękiem; z niemal namacalnej średnicy; z mistrzowskiego opanowania dynamiki, w której lekkość poszczególnych tonów łączy się z ogromnym rozmachem; z imponującej swobody; z głębokiej, bogatej sceny dźwiękowej; z ciepła i równowagi brzmienia. Wszystko to prawda, jednak tym, co robi największe wrażenie, jest niespotykana koherencja, spójność przekazu.
Ktoś mógłby pomyśleć: "to wszystko dzięki najwyższej klasy gramofonowi, który jest sercem tego systemu". Tak, to prawda, ale nie zapominajmy też o odtwarzaczu CD, bowiem posiada on wiele zalet i świetnie sprawdza się jako źródło cyfrowego dźwięku. Oczywiście, to analogowy Xerxes nadaje temu zestawowi taką a nie inną jakość emocjonalną, mimo upływu lat wciąż pełniejszą i bardziej przejmującą dzięki swojemu bogactwu i naturalności. Mistrzowie z Roksana wiedzieli to zresztą od samego początku.
Artykuł pochodzi z numeru 11/07 miesięcznika "Hi-Fi Choice & Home Cinema".