![]()
|
ZAMÓW
NOWY NUMER WRZESIEŃ 09/10 KOD HFC0910 ![]() E-PRENUMERATA NUMER 11/09
Z PŁYTĄ CD
NUMER 11/08
Z PŁYTĄ CD
NUMER 11/06
Z PŁYTĄ CD
PURE to wyjątkowa kolekcja cudownie nagranych nastrojowych utworów rockowych, jazzowych i klasycznych w wykonaniu takich gwiazd jak: Antonio Forcione, Daniel Mulhern, Fred Simon, Nicolas Meier, Charlie Haden i wielu innych... ZAMÓW TERAZ
HFC0506
|
|||||||||
|
Recenzje płyt TOM JONES "24 HOURS" Recenzja dodana: 2009-09-17![]() EMI Music Poland O muzyce: Jest takie powiedzenie, że to co stare staje się znowu nowe i muzyka 69-letniego Toma Jonesa jest tego najlepszym przykładem. Zresztą stara gwardia ma się całkiem nieźle, bo pokoleniowi koledzy Jonesa jak Johnny Cash czy Neil Diamond też wydają świetne płyty. Nie będę ściemniał, że nigdy nie byłem fanem Toma Jonesa i nie zasłuchiwałem się w trochę kiczowatych „Delilah” czy „Green Green Grass Of Home” ale trzeba uczciwie przyznać, że powrót dekadę temu był naprawdę spektakularny. Świetny „Sexbomb” a później album „Reload” nagrany z młodzieżą przypomniał światu o zapomnianej gwieździe lat 60. Nowe nagrania pokazują, że Tom Jones nie składa broni, a otwierający „I’m Alive” brzmi wręcz jak manifest. Patrzcie! Słuchajcie! Jeszcze żyję i mam coś do powiedzenia (zaśpiewania)! Największy atut Jonesa czyli potężny głos (nie licząc zawsze odsłoniętego i owłosionego torsu!) jest wciąż wielki i aż trudno uwierzyć, że w tym wieku może tak brzmieć. Słychać tę pasję w śpiewie charakterystyczną dla śpiewaków soulowych, którzy od początku byli dla niego wzorem do naśladowania (Otis Redding i gwiazdy wytwórni Stax). I wracamy do punktu wyjścia czyli do tego, że stare znów ponownie staje się nowe. Muzykę, którą można określić jako retro-soul z powodzeniem wykonują dziś największe gwiazdy brytyjskiego przemysłu muzycznego w osobach Duffy, Amy Winehouse i całej plejady pomniejszych gwiazd i gwiazdeczek. Tom Jones świetnie wpisuje się do tego nurtu, pracując nad nowymi nagraniami z grupą producencką Future Cut (Darren Lewis i Tunde Babaloa), która pracowała nad przebojami Lili Allen, Natashy Bedingfield, The Sugababes czy Kelis. Świetnie wyważono proporcje między tym co tradycyjne a tym co nowoczesne i modne w muzyce rozrywkowej. Przyrównując to do naszych realiów to tak jakby Smolik produkował album Krzysztofa Krawczyka. Wyszło klasycznie i nowocześnie, z wyczuciem i ze smakiem. Podobnie rzecz ma się z nową płytą Toma Jonesa. Na dodatek ten ostatni jest współkompozytorem większości tematów. Teksty to głownie rozterki i refleksje na temat miłości, życia a nawet rozliczenie i przeprosiny za swoje pozamałżeńskie przygody w „The Road”. Tak zwane covery też są ciekawie dobrane jak „The Hitter” Springsteena opowiadający historię zmęczonego życiem boksera. „I’m Alive” to stary temat wylansowany już w latach 60 przez popularny wtedy zespół Tommy James & The Shondells. Niezbadane są wyroki boskie jak i grono wielbicieli Toma Jonesa do którego zaliczają się dwaj słynni Irlandczycy z U2 czyli Bono i The Edge, którzy napisali na płytę „Sugar Daddy”. Sir Tom Jones niczego już dziś nie musi udowadniać i pewnie dlatego nagrał jedną z najlepszych płyt w swojej jakże długiej karierze. **** O dźwięku: Podstawowa zasada, której trzymali się producenci to nowoczesne brzmienie (retro-soul) i niezmienny jak skała głos Toma Jonesa. Jest w nim tyle emocji i energii, że momentami bałem się o swoje kolumny i ścianę nośną w pokoju. Oprócz wspomnianej grupy producenckiej Future Cut, za produkcję nagrań odpowiadali S*A*M & Sluggo, Nellee Hooper oraz Betty Wright, Mike Mangini i Steve Greeberg. Brzmienie podobne do dokonań producenckich Micka Ronsona, odpowiedzialnego za album „Back To Black” Amy Winehouse, który jak mówi sam Tom Jones, był dla niego największa inspiracją. **** Sylwester Podgórski Inne płyty tego wykonawcy: Nie odnaleziono innych płyt tego wykonawcy. |
|||||||||
|
|||||||||